Tuesday, October 7, 2014

Harvard dla lojalnych




Pani Premier Kopacz proponuje, aby zwiększyć liczbę studentów z Polski studiujących na zagranicznych uczelniach. Warunkiem otrzymania stypendium rządu polskiego jest podpisanie zobowiązania, że po ukończeniu studiów absolwent podejmie pracę w Polsce. Za czesne na tych uczelniach miałby płacić polski podatnik. Pomysł budzi wiele emocji, z przewagą pozytywnych. Tradycje studiowania za granicą są w naszym kraju bardzo długie. Nie tylko Mikołaj Kopernik studiował we Włoszech. Za granicą studiowało wielu innych wybitnych Polaków z czasów I Rzeczpospolitej np. J. Struś - słynny lekarz z Poznania, który napisał pierwszą na świecie książkę o tętnie. Ale w tamtych czasach studia były bardziej sposobem na wzbogacenie własnej osobowości, niż sposobem „zwiększenia zatrudnialności”, tak jak się je dzisiaj rozumie.

Poza tym przygotowanie do studiów (nie same studia!) jest często równie kosztowne. Polskie szkoły średnie, nawet te prywatne i społeczne, nie radzą sobie z przygotowywaniem do studiów na „topowych” uczelniach za granicą. I to nas prowadzi do kolejnej konkluzji. Inwestycje w szkolnictwo wyższe są najmniej opłacalne. Innymi słowy lepiej wydać 1 mld dolarów na przedszkolaków niż na młodzież w podstawówkach. Lepiej też Polsce przysłużyłoby się zainwestowanie mld w sprowadzenie dobrych brytyjskich nauczycieli do liceów, niż wysyłanie polskich maturzystów za granicę.

Podsumowując, pomysł jest medialnie atrakcyjny, ale brak w nim głębszego, systemowego rozumienia systemu edukacji, a w szczególności relacji nakłady-wyniki. Logika gry politycznej jest przenoszona na płaszczyznę edukacji. Znana teoria kosztownych sygnałów (costly signalling theory) głosi, że ludzie robią to co robią, z chęci zaprezentowania siły swoich zasobów. Wydaje się, że wysłanie jednego czy dwóch tysięcy młodych Polaków ma być bardziej sygnałem politycznym, niż chęcią systemowego usprawnienia naszego systemu edukacji.

Moja rada:
1) Zatrudnić na pełen etat po minimum trzech oksfordczyków (mam na myśli magistrów topowych uczelni światowych ze stopniem magistra, niekoniecznie Oxfordu, ale koniecznie „ivy league”) w każdym polskim liceum. Program powinien potrwać minimum 4 lata. Koszt wyniósłby: 4 x pensja absolwenta Oxfordu wg. standardów rynku pracy w Wielkiej Brytanii + koszt zakwaterowania + dodatek 10% za „rozłąkę”) x liczba liceów w Polsce + 5% na zarządzanie programem).
2) Stypendia dla młodych ludzi powinny fundować przedsiębiorstwa, a nie państwo w zamian za ulgi podatkowe. Tak będzie taniej i efektywniej.  

No comments:

Post a Comment