Tuesday, August 19, 2014

Uniwersytet: Padnij! Powstań!


W weekendowym wydaniu Gazety Wybiorczej (16-17 sierpnia 2014 r.) ukazał się tekst Profesora Jana Hartmana pod tytułem „Powstań Uniwersytecie”. Tekst zawiera wiele trafnych spostrzeżeń na temat obecnego stanu szkół wyższych w Polsce. Profesor Hartman ubolewa nad faktem, że z uniwersytetów znikają prawdziwe elity intelektualne oraz etos akademicki. W ich miejsce pojawiają się nowe elity biurokratów. Dziś najwyższy status na uniwersytecie nie przysługuje wybitnym profesorom (tzn. takim, którzy mają duży wkład w rozwój nauki i są uznanymi autorytetami), lecz elitom biurokratycznym: rektorom, prorektorom, dziekanom, dyrektorom instytutów. Profesor Hartman ubolewa nad bezsensownością tworzenia sylabusów według zaleceń KRK. Oto kilka interesujących cytatów trafnie opisujących stan współczesnych polskich uczelni:

„Działanie uniwersytetu coraz bardziej przypomina „zespół szkół” zatopiony w piramidalnym kuratoryjno-ministerialnym systemie nadzoru. Rektorzy i dziekani zamienili się w urzędników nieustająco przygotowujących kolejne dokumenty dla przełożonych. Próbując spełnić nakładane przez Warszawę zobowiązania spuszczają je [delegują – J.F.] coraz niżej aż ostatecznie spoczną one na barkach zatrudnionych na 3 lata asystentów oraz sekretarek”.

„Nasi rektorzy budują nam coraz to nowe szklane domy na przedmieściach, gdzie łatwiej nam znosić nasz prowincjonalizm i niemoc” [aluzja do budowanych z funduszy unijnych nowych kampusów, które są przed wszystkim miejscem dla nowych pomieszczeń biurowych w uczelniach – niż demograficzny skutecznie przyczynia się do pustoszenia polskich szkół wyższych. Te niepubliczne po prostu upadają lub są przejmowane, ale państwowe są „nietykalne” nawet, jeśli nie ma dla nich już uzasadnienia ekonomicznego].

„Od dawna większość kadry polskich uczelni to ludzie, o których niegdyś mówiło się „drobnomieszczaństwo” lub „półinteligenci”” [frustracja spowodowana zanikiem środowiska akademickiego, umysłów wielkiego formatu, które inspirują innych; „ciekawych umysłów”: ich miejsce zajęli rzemieślnicy o bardzo wąskich specjalizacjach naukowych].

Polecam wszystkim lekturę całego tekstu Prof. Jana Hartmana. Swój wpis na blogu kończę cytatem:

„Potrzebujemy dziś nowego Hugona Kołłątaja, który pewną ręka zrobiłby porządek na zgnuśniałym polskim uniwersytecie”.

„Nowoczesna szkoła” – czy tego najbardziej potrzebujemy w XXI wieku?

E. D. Hirsch w rozdziale zatytułowanym Reality’s Revenge (Rewanż rzeczywistości) udowadnia, że „progresywna” szkoła nauczania jest nieskuteczna. Badania nad uczniami w klasach, badania z zakresu psychologii poznawczej oraz porównania międzynarodowe dowodzą, że tam, gdzie stosowane są „archaiczne” praktyki nauczania - odrzucane przez nowoczesnych edukatorów - tam wyniki osiągane przez uczniów są lepsze. Np. J. Stillings zbadała 108 klas pierwszych i 58 klas drugich, w których stosowano różne metody nauczania. Okazało się, że tam, gdzie kładziono nacisk na wiedzę akademicką kosztem ograniczenia stosowania metody projektowych, tam uzyskiwano największe postępy w nauczaniu nauk ścisłych i czytaniu. Badania Brophy-Everstoina w szkołach podstawowych dowiodły, że nauczanie było najbardziej efektywne, gdy:
  • Koncentrowało się na treści,
  • Angażowało wszystkich uczniów,
  • Przebiegało w odpowiednim tempie,
  • Wymagało od uczniów częstego czytania na głos,
  • Umiejętności zrozumienia informacji doskonalono do granic perfekcyjności albo je przekraczano,
  • Gdy od każdego dziecka wymagano wykonywania zadań, które powodowały natychmiastowe sprzężenie zwrotne pozbawionych osądów wartościujących.

Hirsch konkluduje, że tradycyjne metody nauczania są bardziej skuteczne od metod opartych na odkrywaniu i uczeniu się w indywidualnym tempie.

Innymi słowy nie ma to jak dobry nauczyciel w klasie: w każdej szkole nie zastąpi go ani tablet ani Internet.

Chcecie więcej dowodów? Proszę bardzo:

Uczniowie uczą się bardziej efektywnie, gdy nauczyciel najpierw dokonuje strukturyzacji przedstawianej informacji i pomaga ją odnieść do tej wiedzy, która już jest w posiadaniu uczniów, następnie monitoruje wyniki i dostarcza informacji zwrotnej w czasie powtarzania”; „Uczniowie uzyskują lepsze wyniki, gdy większość czasu są pod nadzorem nauczyciela zamiast pracy samodzielnej”.
(J. Brophy, Michigan State University, T. Good, University of Missouri)

Uczniowie nauczani z wykorzystaniem ściśle określonego programu nauczania uzyskują generalnie lepsze wyniki od tych, uzyskiwanych przez uczniów nauczanych przy pomocy metod zindywidualizowanych lub opartych na uczeniu się przez odkrywanie (dicovery learning)”.
(University of Illinois)

Tradycyjne metody zorientowane na nauczyciela skutkowały lepszymi wynikami uczniów na poziomie akademickim, niż metody zorientowane na ucznia”; „Dowody na wyższość metod zorientowanych na nauczyciela w nauczaniu dzieci z rodzin o niskim statusie społeczno-ekonomicznym są niepodważalne”.
(J. Chall, Harvard University).


Więcej na ten temat w:  E.D. Hirsch Jr., The Schools We Need: And Why We Don’t Have Them, Doubley, New York 1996, s. 184.

Thursday, August 14, 2014

Ile procent możliwości wykorzystuje nasz mózg?



Na ekrany polskich kin wchodzi dzisiaj hollywoodzka produkcja pt. „Lucy”. Główne przesłanie reklamujące ten film, a także kanwa scenariusza, jest następująca: „Przeciętny człowiek wykorzystuje swój mózg w 10% - zobaczy jak będzie funkcjonować człowiek (tytułowa Lucy), gdy będzie go wykorzystywać w 100%”.

Źródło: http://1.fwcdn.pl/an/867323/61151.9.jpg

Film ten bazuje na jednym z wielu mitów dotyczących funkcjonowania ludzkiego mózgu. Kwestia tego, czy rzeczywiście wykorzystujemy nasz mózg w 5 czy 10%? Jest to stwierdzenie bardzo atrakcyjne dla każdego z nas. Od stwierdzenia: „wykorzystujesz tylko 5% mocy swojego mózgu” niedaleko jest do uogólnień typu: „nie muszę się uczyć, studiować, zapisywać się na studia – wystarczy, że jedynie zacznę wykorzystywać więcej możliwości (które już mam!) mojego mózgu”. A jaka jest prawda?

Nie ma dowodów naukowych na to, że nasz mózg jest niewykorzystywany w 90%! Dr Eric Chundler przeprowadził niedawno badanie historii publikacji poszukując źródła tego mitu. Prawdopodobnie mit powstał w roku 1935 na podstawie złej interpretacji wyników badań Prof. Karla Spencera Lashley’a. Odkrył on, że usunięcie 58% kory mózgowej nie miało wpływu na pewne aspekty uczenia się.  Pomyślcie zresztą sami: nasz mózg to 2% wagi ciała, lecz pochłania 20% energii produkowanej przez nasz organizm. Po co ewolucja miałaby tworzyć organ, który trwoni 90% energii, którą zużywa?!


Więcej nt. mitu 10% znajdziecie na: stronie https://faculty.washington.edu/chudler/tenper.html w tekście Donalda H. Taylora pt. “Do we really use 10% of our Bains?”.

Tuesday, August 12, 2014

Czy polskie uczelnie uczą mądrości?


Wydawnictwo „Business Dialog”, które oprócz tego, że zarządza klubami menedżerskimi (głównie Klubem Dyrektorów Finansowych „Dialog”) przygotowuje ważne konferencje jako partner Giełdy Papierów Wartościowych czy Nonoobs. Organizuje także debaty. Na jedną z takich debat, która odbyła się 26 czerwca 2014 r. w Klubie Bankowca na ul. Smolnej, zostałem zaproszony. Wśród prelegentów z poprzednich debat można wymienić m.in.: Jana Wróbla (publicysta i dyrektor jednego z warszawskich liceów), Prof. Andrzeja Koźmińskiego.

Tematem debaty, w której uczestniczyłem było porzekadło „Mędrzec to nie tęgi, gdy rozum ma z księgi”. Zabrałem głos na końcu dyskusji podsumowując główne wątki. Przedstawiam te wątki poniżej. Wytłuszczony druk oznacza wątek dyskusji, a poniżej przedstawiam swój komentarz.

1. „Rozum z księgi”

Potęga świata zachodniego powstała wówczas, gdy praktycy zarządzania: holenderscy i brytyjscy (głównie szkoccy i angielscy) praktycy biznesu zaczęli z szacunkiem i uwagą słuchać tego, co mają do powiedzenia naukowcy. W kontraście do tego typu zachowań wypadają Chiny, Indie i Arabia. Tam naukowcy nie znajdowali posłuchu wśród właścicieli gotówki. I tym właśnie można wytłumaczyć zadziwiające przyśpieszenia świata zachodu, cywilizacji euroatlantyckiej. Dopiero teraz po 200 latach naszej dominacji, Azjaci i w pewnym stopniu Arabowie zaczynają odrabiać zaległości. A więc ostatnie 200 lat nauczyło nas, że postęp w biznesie, "cash" ("bejmy" (pieniądze w gwarze poznańskiej), kasa, cashflow itd. zawdzięczamy szacunkowi świata biznesu dla nauki i odkryć naukowych. W 2002 r. odwiedziłem jednego z najbardziej wpływowych naukowców, jeśli chodzi o badanie innowacyjności na świecie - Prof. Keith’a Pavitta’  (Sussex University, SPRU) z jego badań wynikało, że najczęściej wykorzystywane przez świat biznesu publikacje, to publikacje powstające na uniwersytetach, a nie tworzone przez praktyków.

2. Edison wynalazł 9999 sposobów na to, jak nie powinna funkcjonować żarówka i jeden na to, jak powinna funkcjonować.

Większość wynalazków Edisona było plagiatami. Prawdziwym autorem był Nicola Tesla, jego młodszy asystent emigrant z prawosławnej Serbii. Edison ukradł po prostu Tesli wiele, z największym osiągnięciem. Poza tym Tesla był wielkim zwolennikiem prądu zmiennego, a Edison upierał się, że przyszłość należy do prądu stałego. Edison był w wielkim błędzie, Tesla miał rację (jeśli nie wierzysz, sprawdź, jaki prąd (zmienny czy stały) zasila twój telewizor, żarówkę itd.

3. Rozwój wiedzy związany jest z wizją.

Dużą rolę odgrywa poczucie własnej wartości. Wbrew obiegowym opiniom nie mam pewności, że podwyższone poczucie własnej wartości sprzyja kreatywności. Wiele znanych osób, takich jak Nobliści (W. Szymborska, Cz, Miłosz), S. Spielberg, W. Allen, publicznie deklaruje, że mają zaniżone poczucie własnej wartości. Moja teza jest taka, że zaniżone poczucie własnej wartości powoduje większe zainteresowanie książkami i poznaniem świata, a to z kolei sprzyja innowacyjności. Narcyzi i zadowoleni z siebie przegrywają często z zakompleksionymi poszukiwaczami metod podwyższenia swojej wartości.

4. Czy trzeba być praktykiem, aby zmienić świat?

Lenin spędził 2 dni w czasie swojej podróży z Rosji do Szwajcarii. Jak wiadomo potem był mózgiem Rewolucji Bolszewickiej. Te dwa dni spędził… w bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego. Największe zmiany w naszym życiu zawdzięczamy nie „biznesmenom”, ale teoretykom, takim jak Lenin, Marks, Rousseau – filozofom, którzy tworzą nowe idee.

5. Jak będzie wyglądał świat po III wojnie światowej? Czy wszystko będziemy musieli zaczynać od początku?

Nie. Dobrzy inżynierowie znają zasady inżynierii odwróconej (reverse engineering). Dzięki niej, jeśli tylko przetrwa jakiś egzemplarz produktów zaawansowanych technologii, będziemy w stanie jako ludzkość ją odtworzyć.


Uwaga końcowa.

Mądrość to strategia zachowania naszych genów. Mądrzejsi są w stanie przekazać swoje geny potomkom. A o to w ewolucji tak naprawdę chodzi.