Saturday, June 7, 2014

Dlaczego nie warto ufać rankingom?


Dzisiejsze szkolnictwo wyższe jest zdominowane przez pogoń za jak najwyższym miejscem w rankingach. Wszystkie uczelnie mają ambicję wygrywać w rankingach i temu celowi podporządkowują wszystkie swoje działania. Efektem wcale nie jest poprawa jakości nauczania. Sytuacja ta przypomina starania producentów samochodów, którzy produkują samochody nie po to, by miały niskie zużycie paliwa, ale po to... aby wypadały dobrze w testach na zużycie paliwa. Niektóre samochody w prawdziwej (niesymulowanej) jeździe w ruchu miejskim z "żywym" kierowcą zużywają nawet 300% więcej niż podaje producent. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ normy pomiaru są tak skonstruowane, że producenci optymalizują silniki pod kątem spełnienia tych norm.

Analogiczna sytuacja ma miejsce z uczelniami na całym świecie, w tym także w Polsce. Rankingi zachęcają uczelnie do inwestowania w te obszary funkcjonowania, które zapewnią im dobre miejsca w rankingu. Ofiarami tego systemu są w pierwszej kolejności studenci, którzy często przeżywają rozczarowanie poziomem nauczania na "renomowanych" uczelniach. Aroganccy wykładowcy, czytanie na wykładzie z notatek, uczenie się na pamięć, niezmienianie treści wykładów przez kilkanaście lat - to tylko niektóre z grzechów popełnianych przez wykładowców. Co prawda na uczelniach obowiązują pewne zasady rynkowe mające na celu wymuszenie poprawy jakości zajęć, takie jak ocena jakości zajęć przez studentów czy konkursy na stanowiska nauczycieli akademickich, ale są to mechanizmy mało skuteczne. Konkursy na stanowisko adiunkta w przeważającej liczbie przypadków wygrywają pracownicy tej samej uczelni. Kandydaci "anonimowi" są z różnych powodów odrzucani. Z kolei pomiar jakości zajęć kuleje zarówno z winy studentów (nie uczestniczą masowo w ocenie zajęć, często dają upust negatywnym emocjom wobec wykładowcy zamiast obiektywnie ocenić jego pracę), jak i władzom uczelni (trudno jest zwolnić pracownika za to, że ocena jego zajęć jest niska; profesor zwykle ma wymówkę w postaci tego, że "publiczność jest za głupia, aby mnie zrozumieć").

Tak więc do rankingów należy podchodzić z dużą rezerwą.

No comments:

Post a Comment