Na
łamach miesięcznika „Edukacja i Dialog” ukazał się mój tekst na temat słabości
polskiego systemu edukacji w obszarze nauczania przedsiębiorczości.
Nauczyciele przedsiębiorczości w Polsce nie mają
dostatecznego przygotowania do nauczania tego przedmiotu, co obserwuję często
spotykając się na zajęciach ze studentami w Uniwersytecie Ekonomicznym w
Poznaniu. Co prawda w grupie znajdzie się zawsze 1-2 studentów przedsiębiorców,
ale największe zdumienie budzi we mnie reakcja i interakcja pozostałych
studentów. Gdy udaje mi się „wychwycić” studenta przedsiębiorcę zaczyna się
dialog, w którym reszta grupy jest biernym słuchaczem. Chodzi o to, że studenci
nie potrafią mówić o przedsiębiorczości w sposób swobodny.
Oto niektóre tezy zawarte w moim tekście:
- Należy rozpocząć naukę przedsiębiorczości od kształtowania nawyków i postaw takich, jak „kwestionowanie status quo”, „wytrwałość”, umiejętność łączenia wiedzy z różnych dziedzin, kreatywność,
- Największe sukcesy w biznesie nie są dziełem najbardziej innowacyjnych firm – „dobry pomysł na biznes” jest fetyszyzowany i przeceniany,
- Trzeba gloryfikować znaczenie pozytywnych (skutecznych) nawyków (habits) i siły woli - to najsilniejsze predykatory sukcesu w życiu,
- W ramach projektu warto by zwrócić uwagę na mentalność przedsiębiorców i osób z ich otoczenia:
a) Nauka pozytywnych (skutecznych) nawyków (habits) np. odraczanie nagrody w czasie,
wytrwałość, refleksyjność (=uczenie się na błędach),
b) Społeczna percepcja „oszczędności” np. gloryfikowanie
oszczędności w jednych krajach (Szwecja, Szwajcaria, Niemcy) i pogarda dla
oszczędności związana ze stygmatyzowaniem osób oszczędnych jako „skąpców”
(Grecja, Włochy, Polska) (w Polsce przykładem jest podtrzymywany w mediach
ogólnopolskich obraz „skąpego Poznaniaka” jako złego modelu roli). Patrz także
kampania społeczna NBP zachęcająca firmy do oszczędności, gdzie rolę
pozytywnych bohaterów pełnią poznańscy przedsiębiorcy. Można pokazać, że
„oszczędność” to cecha najbardziej przedsiębiorczych społeczeństw na świecie
m.in. Chińczyków, także najbogatsze regiony Turcji, Katalonia w Hiszpanii
itd.). Zygmunt Bauman: „..byliśmy
społeczeństwem książeczek oszczędnościowych, staliśmy się społeczeństwem kart
kredytowych…”.
Jak nie nauczać przedsiębiorczości - najbardziej banalne i mało skuteczne
sposoby nauczania przedsiębiorczości:
·
Uczmy jak
zarejestrować firmę, jakie dokumenty trzeba złożyć, pierwszym sukcesem
przedsiębiorcy będzie otrzymanie nru REGON.
·
Pokażmy, co to
jest marketing 4P i analiza SWOT – to jest proste, banalne i łatwe do
wyłożenia.
·
Używajmy
przykładów z ery industrialnej („masz produkt – jak go sprzedasz?”) zamiast
„jaką usługę zaoferujesz, aby zaspokoić potrzeby klientów?”.
·
Biznesy usługowe
to gorący kartofel – lepiej posługiwać się przykładami mało zaawansowanych
produktów np. butów, długopisów.
·
Uczmy, że
przedsiębiorczość to sposób zarabiania pieniędzy – pomijajmy aspekt pasji i
doznawania pozytywnych doświadczeń w czasie prowadzenia biznesu. Pomijajmy
aspekty związane z przedsiębiorczością społeczną.
·
Jako materiał
dydaktyczny wykorzystajmy historie sukcesów, najlepiej firm z USA - poświęćmy
dużo czasu Steve’owi Jobsowi i Google.
·
Nie uczmy tego,
że przedsiębiorczość to umiejętność przechodzenia od porażki do porażki bez
utraty entuzjazmu (moja parafraza powiedzenia W. Churchilla) – epatujmy młodych
ludzi wizją sukcesu jaki jest związany z przedsiębiorczością.
·
Używajmy
notorycznie słowa „wsparcie”, „pomoc” tak, aby przedsiębiorca, który odniesie
porażkę utrwalił sobie w pamięci, że winny jest ktoś inny, ktoś, kto nie dał
„wsparcia”.
·
Zakładajmy
implicite, że 30-50 letni nauczyciel geografii lub wf, który naucza w liceum
przedsiębiorczości świetnie wykorzysta materiały dydaktyczne opracowane w projekcie
i sam jest ekspertem od przedsiębiorczości.
·
Uczmy, że aby
odnieść sukces w biznesie musisz coś nowego „wymyślić” – zaniedbujmy w
nauczaniu przedsiębiorczości potencjał, jaki daje doskonalenie cudzych pomysłów
i łączenie ich w nowych konfiguracjach (z najnowszych badań Jima Collinsa zawartych w książce pt. „Wielcy
z wyboru”, MT Biznes, Warszawa 2013) jasno wynika, że największe sukcesy wcale
nie są dziełem firm najbardziej innowacyjnych, lecz najbardziej
przedsiębiorczych.
·
Zaprośmy do
udziału bogatego 50-latka, który zakładał swoją firmę w czasie reformy
Balcerowicza, nie ma kontaktu z młodzieżą, ale za to ma Rolexa. Niezrealizowane
ambicje nauczyciela, który chce obcować z człowiekiem sukcesu nie mogą być
powodem do zaciemniania obrazu rzeczywistych uwarunkowań przedsiębiorczości.
Tak jak Stany Zjednoczone to nie to samo co Hollywood, tak narcystyczny „człowiek
sukcesu” w Mercedesie i z Rolexem na ręku to nie model-roli przedsiębiorcy.
No comments:
Post a Comment