W
weekendowym Gazecie Wyborczej (29 lipca 2014 r.) ukazał się tekst pod tytułem „Martwe
kierunki studiów”. Dowiadujemy się z niego, że na niektóre uniwersytety
zgłosiło się 0,2 osoby na miejsce.
(Cały
tekst:
Szczególnie warta uwagi jest sytuacja absolwentów ochrony środowiska,
którzy najrzadziej znajdują pracę związaną z kierunkiem swoich studiów. Co
prawda jakiś czas temu rynek pracy zgłaszał zapotrzebowanie na absolwentów tych
kierunków, ale obecnie kolejni absolwenci stają się obciążeniem dla rynku
pracy. W okresie wyżu demograficznego w uczelniach powstało wiele niszowych,
często egzotycznych kierunków studiów, np. etnografia kaszubska. Pozornie
wydawać by się mogło, że takie egzotyczne, specjalistyczne kierunki są korzystne.
Przecież od lat narzekano, że studia do niczego nie przygotowują. Uczelnie znalazły
proste rozwiązanie: porzućmy aspiracje uniwersytetu i zacznijmy produkować
ekspertów od wąskich dziedzin. A może wobec braku zainteresowania etnografią
kaszubską warto by otworzyć kierunek „Kaszubi na Pomorzu w XIX wieku”? Ten
trend to nic innego jak doprowadzona do absurdu specjalizacja zabijająca
znaczenie erudycji. Nazwałbym to „wikipedyzacją” edukacji. Uwolniony rynek
usług edukacyjnych przypomina sterowanie bolidem Formuły 1 przez amatora (mam
na myśli grę komputerową, bo nikt amatora na prawdziwy tor wyścigowy nie
wpuści). Amator kontrując ściąganie pojazdu w lewo wykonuje gwałtowny ruch w
prawo. Samochód po chwili ostro skręca w prawo, uderza w prawą bandę, kierowca
kontruje i uderza za chwilę w lewą – i tak dalej. Tak samo zachowuje się
rozregulowany rynek usług w Polsce. Jak tylko pojawia się jakaś luka na rynku
pracy ktoś (często za unijne pieniądze) uruchamia kierunek nauczania. Dlaczego
nikt nie pyta o możliwość zatrudnienia absolwentów innych kierunków? Dlaczego
polskie szkoły wyższe uczą tak marnie, że polski magister filozofii nie jest w
stanie po kilkumiesięcznym samodzielnym przygotowaniu aplikować o pracę w
zawodzie związanym z ochroną środowiska? Przecież filozofia to nauka o świecie,
kształtuje zdolność rozumienia całości i powiązań pomiędzy nimi. Zupełnie jak
nauka o ochronie środowiska. A czego uczą na Oksfordzie? Czy absolwenci
najlepszych uczelni na świecie także są ekspertami od wąskich dziedzin? Otóż
nie. Każdy oksfordczyk pisze w czasie swoich studiów średnio dwa eseje każdego
tygodnia z różnych dziedzin. Ogólne przygotowanie intelektualne jest uznawane
za jedyny gwarant sukcesu na rynku pracy. Dlatego absolwenci historii czy
filozofii z University of Oxford (http://www.ox.ac.uk/) bez problemu znajdują
pracę w bankach w londyńskim city, a absolwenci bankowości z polskich uczelni
pracy nie mogą znaleźć nigdzie.
No comments:
Post a Comment