Tuesday, August 12, 2014

Magister na wózku widłowym czy podający frytki?


Jednym z powodów, dla których decydujemy się na zdobycie stopnia magistra jest promesa podwyższenia statusu społecznego. Synonimem niskopłatnej pracy jest w wielu krajach praca w restauracji McDonald's. W ostatnich miesiącach w telewizji polskiej były emitowane reklamy tej firmy zachęcające do podjęcia pracy w tej firmie i próbujące (czy skutecznie?) Zmienić image tego pracodawcy w oczach młodych ludzi. Zgodnie z obietnicą zawarta w reklamie podejmując prace w tej firmie masz szanse na awans – przede wszystkim społeczny. Będziesz kierownikiem! Tylko możemy się dowiedzieć z reklam. A jak wygląda kwestia prestiżu pierwszej pracy podejmowane przez absolwentów szkół wyższych w Polsce? W „Rzeczpospolitej” nr 23-24 listopada 2013 r. ukazał się tekst pt. „Magister na wózku widłowym”. Z przedstawionej tam analizy rynku pracy wynika, że absolwenci szkół wyższych wracają do szkół średnich i pomaturalnych by wyrwać się z bezrobocia. Zdarza się, że absolwenci kierunków humanistycznych zapisują się na kursy operatorów wózków widłowych albo starają się o pracę, jako kierowca autobusu. „Młodzi Polacy powoli zaczynają rozumieć, że dyplomy, zwłaszcza te uzyskane na słabej uczelni i kiepskim kierunku, nic im nie dają”. Zdarza się, że w restauracjach McDonald's podając frytki pracują absolwenci SGH jednej z trzech najlepszych uczelni ekonomicznych w Polsce. Takich sytuacji byłoby mniej gdyby młodzi ludzie przed podjęciem studiów na danym kierunku zainteresowali się bardziej swoimi predyspozycjami a także inwestowali w rozwój swoich umiejętności i kompetencji w czasie studiów (np. uczestnicząc w bezpłatnych konferencjach, czytając książki zawierające branżową wiedzę, które nie należą do listy obowiązkowych lektur na studiach, uczestnicząc, jako wolontariusze w programach wspierających ważne sprawy itp.).

No comments:

Post a Comment