Jednym z powodów, dla których
decydujemy się na zdobycie stopnia magistra jest promesa podwyższenia statusu
społecznego. Synonimem niskopłatnej pracy jest w wielu krajach praca w
restauracji McDonald's. W ostatnich miesiącach w telewizji polskiej były
emitowane reklamy tej firmy zachęcające do podjęcia pracy w tej firmie i
próbujące (czy skutecznie?) Zmienić image tego pracodawcy w oczach młodych
ludzi. Zgodnie z obietnicą zawarta w reklamie podejmując prace w tej firmie
masz szanse na awans – przede wszystkim społeczny. Będziesz kierownikiem! Tylko
możemy się dowiedzieć z reklam. A jak wygląda kwestia prestiżu pierwszej pracy
podejmowane przez absolwentów szkół wyższych w Polsce? W „Rzeczpospolitej” nr 23-24
listopada 2013 r. ukazał się tekst pt. „Magister na wózku widłowym”. Z
przedstawionej tam analizy rynku pracy wynika, że absolwenci szkół wyższych
wracają do szkół średnich i pomaturalnych by wyrwać się z bezrobocia. Zdarza
się, że absolwenci kierunków humanistycznych zapisują się na kursy operatorów
wózków widłowych albo starają się o pracę, jako kierowca autobusu. „Młodzi Polacy powoli zaczynają rozumieć, że
dyplomy, zwłaszcza te uzyskane na słabej uczelni i kiepskim kierunku, nic im
nie dają”. Zdarza się, że w restauracjach McDonald's podając frytki pracują
absolwenci SGH jednej z trzech najlepszych uczelni ekonomicznych w Polsce.
Takich sytuacji byłoby mniej gdyby młodzi ludzie przed podjęciem studiów na
danym kierunku zainteresowali się bardziej swoimi predyspozycjami a także
inwestowali w rozwój swoich umiejętności i kompetencji w czasie studiów (np.
uczestnicząc w bezpłatnych konferencjach, czytając książki zawierające branżową
wiedzę, które nie należą do listy obowiązkowych lektur na studiach, uczestnicząc,
jako wolontariusze w programach wspierających ważne sprawy itp.).
No comments:
Post a Comment